17 kwietnia 2013
Piotr Jaczewski
Serial: Tkanie słów
Boskie obietnice, demoniczne insynuacje.
◀ Odpowiedzialność - Zobowiązanie do podejmowania wyzwań ◀ ► Dyktatorski zombieland ►
Kiedyś pisałem Bogowie to idee, czy Bogowie to spersonifikowane wartości, usiłując to doprecyzować muszę stwierdzić: Bogowie to obietnice. Demonicznym odcieniem lha-dre bogów-demonów są insynuacje, sugestie niechcianego i niepożądanego, złamanie ślubowań i naruszenia owych obietnic.
Kupujemy bogów i boginie moralnością; Wykupujemy się dzięki temu spod ich demonicznego działania. Przy czym to jest moralność specyficznego rodzaju: Dochowywania własnych ślubowań, kontroli własnego postępowania, odpowiedzialności względem Bogów i Bogiń.
Jeśli ktoś zerknął do poprzedniego odcinka: Wyzwanie jest obietnicą nagrody! A jeśli ktoś przelicza to na realia monoteizmu: Bóg jest obietnicą sensu życia w złej rzeczywistości, dodam: związaną z obietnicą przeżycia własnego życia jakkolwiek nonsensowne by nie było własne postępowanie. Stąd właśnie ateizm jest skazany na odbiór jako demoniczne insynuacje i stoi na straconej pozycji w dyskursie z teizmem. Zostawmy nudny temat monoideizmu - jest z natury swojej zafiksowany, może jednak bogowie i boginie?Rozważmy np. Afrodytę skoro się objawiła w swym uroku, niech jej będzie, wola bogini naszą wolą jest! : - ) Przyjmijmy w mojej wrażliwości: Afrodyta to obietnica piękna, atrakcyjności. W praktyce więc, za obecność bogini, a nie „spontaniczne fantazje erotyczne” ową przemianą odpowiada moje ślubowanie i zaangażowanie w wypełnianie owego ślubowania(życie zgodne z ideą!): Zawsze i wszędzie będę starał się dostrzec i docenić piękno, atrakcyjność w dowolnej formie, idei, doświadczeniu wewnętrznym i zewnętrznym.
W obrębie tego, na ile będzie silna moja samodyscyplina, uważność, oddanie sprawie piękna, zaangażowanie w utrzymanie owego ślubowania, na tyle Afrodyta będzie spontanicznie przejawiać się w moim życiu, doświadczeniu wewnętrznym(snach i myślach) czy zewnętrznym, pojawi się coś pięknego. W tym spontanicznie możemy właśnie odkryć transowe przejście od „czegoś co się robi” do „czegoś co się doświadcza”.
Wzmocnijmy to ślubowanie: Zawsze i wszędzie będę starał się dostrzec i docenić piękno, atrakcyjność w dowolnej formie, idei, doświadczeniu wewnętrznym i zewnętrznym. Nigdy nie zwrócę uwagi na nic brzydkiego, nieatrakcyjnego, obrzydliwego i wstrętnego.
Siłą rzeczy wychodzi nam mentalna woltyżerka: Jest to paradoksalne i niemożliwe do spełnienia ślubowanie! Nie odpowiadam jakie obiekty pojawiają się w czasoprzestrzeni, nie odpowiadam za to jak ładne czy atrakcyjne są dzieła sztuki etc Jednocześnie zaangażowanie w utrzymanie owego ślubowania na wszelkie możliwe sposoby, ze wszystkich sił wzmacnia obecność Afrodyty w moim życiu.
Nie „dlaczego tak się dzieje” ale „Jak to się dzieje?”. Porównajmy wrażenia estetyczne kogoś:
A) Idącego do pracy pozostającego bez związku z otoczeniem, mijającego grafiti.
B) Kogoś idącego na wystawę raz do roku, bo jest okazja wybrać się z potencjalnym parterem.
C) Kogoś celowo i z oddaniem nałogowo rozwijającego wrażliwość na różne rodzaje sztuki
D) Kogoś kto nałogowo rozwija wrażliwość na różne rodzaje sztuki, rozpoznaje swój gust, czeka trzy-cztery lata fantazjując o poznaniu prac ulubionego autora w wersji oryginalnej oraz trzy dni jedzie na wystawę, podczas której raz jeden będzie w życiu mógł zobaczyć na żywo i z bliska obraz ulubionego malarza.
I mniej więcej wiemy, co czeka za rozwijanie i wypełnianie tego ślubowania: AFRODYTYCZNE OŚWIECENIE, ESTETYCZNY ORGAZM, FLOW PIĘKNA ŻYCIA;)
Przy okazji widać w tym przykładzie, w jaki sposób bogowie stanowią realną, poruszającą nami siłę życia, wolę, napęd owego życia. Kolejny element układanki: do czego potrzebni są nam bogowie i boginie?
Ale nie ma lekko, rozwijając ową więź mam twarde, spontaniczne przeżycia związane z Afrodytą (jak to nazwać? dostęp do transu estetycznego, wrażliwość?) w tym parapsychiczne, ale równocześnie za naruszenie owej więzi czeka mnie demoniczna strona bogini: Doświadczenie brzydoty wszystkiego, wyjałowionego świata, nawet okazjonalne doświadczanie wstrętu do czegoś, kogoś, a nawet do samego siebie. Etc. Dopóki nie wykupię się i nie odnowię związku z Afrodytą. Tj. nie podejmę wyzwania dostrzegania piękna wokół siebie! A dopóki ta więź z Afrodytą nie będzie wystarczająca silna, będą na mnie działać demonicznie różnego rodzaju insynuacje, przekazywane wprost lub nie wprost: A to tak naprawdę nie jest sztuka! Co ty w tym widzisz? Zostaw to… Cztery prawdziwe Demony skłaniające do porzucenia i zwątpienia w boskie obietnice i boskie doświadczenie, usuwające obecność bogini. Dokładnie np.
- Zewnętrzne demony: TV - to ja może zostanę i sobie
pooglądam. ZIutek ma rację, to jest bez sensu.
- Wewnętrzne demony: Marzyłem
o tym, A teraz usłyszałem, że mogę i czuję dziwny wstręt, co ja w tym pięknego widziałem
- Demony ekstazy: Super, super jest ta wystawa, eureka…
kiedy to było, w zeszłym miesiącu, a ja tak się cieszyłem i ucieszyłem…wiem o tym x y z srutu tu tu jaki jestem estetycznie mądry..co? już wychodzimy ? nic nie widziałem..
- Demony egocentryzmu i
arogancji: Ja to znam twórczość tego
gościa tak, jak nikt na świecie. Zostaję w domu, nie mogę przebywać w
obecności tylu demonicznych profanów sztuki! Co za ohyda, jak można tych idiotów wpuszczać w takie miejsce!
I to też jest powód dla którego dyktatury uważam za tak groźne, one pozbawiają nas życia za życia, odcinają od Bogów i Bogiń i zmieniają w zombie. O dyktatorskiej zombifikacji w kolejnym odcinku.
◀ Odpowiedzialność - Zobowiązanie do podejmowania wyzwań ◀ ► Dyktatorski zombieland ►
Aby komentować Zaloguj się lub Zarejestruj w Tarace.
